… od czego zacząć…

…na początku było Słowo…

– Jesteś ?

– JESTEM.

Tak, warto się zatrzymać nim się wystartuje. Cenna cisza, która pozwala (mnie pozwoliła) odnaleźć to, co w człowieku na tym najgłębszym dnie się znalazło.

Historia… która wydaje się tak nieoczywista sprawiła, że jestem dziś w tym miejscu w którym jestem.

Babciu opowiedz jak było…dawno… i tu zaczyna się przysłowiowy tasiemiec brazylijski. Tych opowieści przy wspólnych posiłkach było przez lata niezwykle wiele. Zazwyczaj były to lakoniczne skrawki babcinej historii. Ciężko było: zimno, bród, głód, ciężka praca, śmierć… ale była modlitwa, Mama i Matka Boża. I te niepozorne igły i nitki zabrane, nie wiedzieć dlaczego i po co, gdy ciemną nocą 1940 roku NKWD wpadło na rewizję i aresztowanie. Można było zabrać tylko niezbędne rzeczy. Nic więcej. Jak w takiej chwili igły i nitki mogą być niezbędne ktoś zapyta. Opatrzność ?

Na dalekiej Syberii, pośród stepów Kazachstanu… okazały się zbawiennym “towarem”, a cenne umiejętności z jakimi rodzina została wywieziona (bez Ojca), niejednokrotnie ratowały życie. Od szaleństwa, depresji, głodu, rozpaczy…

Zastanawiasz się jeszcze dlaczego haftuję… odkąd pamiętam?

Haft… w procesie… skupienie… cisza… obecność… pomaga żyć.

A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata. (Mt 28,20b)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *