…mamma mia…

Dawno sie tak nie uśmiałam. Mam łzy w oczach, na policzkach i nawet zaczynają mi wychodzić przez nos. 

Żeby mi zrobić dzień takim skrawkiem tekstu.

No tak w pierwszym momencie zobaczyłam przed oczyma kilka dobrze znanych mi osób. I tych bliskich i tych dalszych. 

Ale zaraz…  po chwili uświadomiłam sobie, że mnie niczego nie brakuje. Mogłabym być tym tatą Stasia (z tekstu) jak najbardziej. Czemu nie.

Jedna zasadnicza różnica to fakt, że to wszystko robie na piechotę.

Mój balast – czas i ilość narzuconych sobie obowiązków. Ktoś powie – zadaniowcy tak maja. 

Już dziś od świtu. Wyspane, pomodlone, ugotowane, pohaftowane, zjedzone, naszykowane (niech ta sobie rośnie przeszkadzać nie bede-chwilowo), pohaftowane, sprzątnięte, umyte, pohaftowane, podkarmione-pomieszane, wyniesione, pohaftowane, wywietrzone, pomieszane-zagniecione, wyszorowane, poskładane, pohaftowane, zjedzone-wypite, porozmawiane, naszykowane. Macie dość? Nie ma południa. 

Piec nastawiony. Szafa ogarnięta. Poćwiczone. Poczytane. Stop.

Chleb się piecze, ja haftuję, cicha niespieszna sobota. Między szeleszczącymi pasmami przeciąganymi przez szorstki materiał otulam wraz z wełną z nowego kursu tych, którzy potrzebują modlitewnego przytulenia. Jeden ma chore ciało, inny ma chore serce. Nie ma chwili by nie znalazł się ktoś kto skorzysta z twych szeptów wzniesionych ku Górze. Różaniec jak miękki koc otuli ich dusze na odległość. Gdy jesteś za daleko Ona będzie przedłużeniem twych rąk. 

Zamień balast w balans. Oddychaj powoli i spokojnie. Nie goń tak. Oddaj, powierz Mu codzienny kalendarz, listę „to do”, podziel się z Nim tym wszystkim tak bez reszty. On Jest, wciąż czeka cierpliwie, no zanieś Mu to.

Zegar woła… wyjmij mnie z pieca. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj. 

Południe, Anioł Pański… nie spóźniłam się. Jak z Nim działasz, nawet jesteś przed czasem.

Dzień jak codzień. 
Spójrz ile masz jeszcze czasu i możliwości. Wiesz Kto ci to dał. Nie zapomnij podziękować.

Radujcie się zawsze w Panu; jeszcze raz powtarzam: radujcie się!

Flp 4,4

P.S. Panie Macieju… dziękuję ☺️

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *