…poddaj się…


Czy ja zachęcam cię by nie działać? Absolutnie nie. Czy może by nie spełniać  swoich marzeń? Nic z tych rzeczy. A może jednak by odpuścić gdy robi się trudno? A broń Boże!!! 

I właśnie – o Niego tu chodzi. Tak – poddaj się – Jego działaniom. On zawsze ma niewspółmierne lepszy plan na Twoją codzienność. I wcale nie wymyślam, nie gdybam, nie domniemywam. Po prostu tego doświadczam. 

Wiele razy w życiu moja frustracja (to taka przepaść między rzeczywistością a naszymi oczekiwaniami) sięgała zenitu, gdy sprawy nie chciały się toczyć po mojej myśli. Po kilku razach niemądrej walki z codziennością i ze sobą oraz sprowadzania siebie do parteru – tak dosłownie, gdy organizm raz po raz odmówił posłuszeństwa – poddałam się – wreszcie ! 

Gdy sięgam pamięcią do tych odległych zdarzeń, czy tych z całkiem niedawna… On za każdym razem maczał swe CUDowne palce w mojej nierozwiązywalnej na tę minutę sytuacji. 

Nie znaczy, iż siedzę z założonymi rękoma i czekam, że wszystko spadnie mi z nieba – aczkolwiek naprawdę spada. 

Złożone i czasochłonne projekty podjęte  – dopięte. Choć brakowało czasu, środków, a komplikacje przeróżne wyrastały jak grzyby po deszczu. Były chwile gdy zwątpienie cisnęło się do głowy jak lawina. Zawsze wtedy w cichej ciemnej chwili poranka – sam na Sam – decydowałam się oddawać Mu to wszystko – a owszem, nieraz były to gorzkie monologi. Nie raz też z zewnątrz słyszałam, że zamiast pospać, marnuję zdrowie i czas. Ten czas z Nim – to najowocniej zmarnowany czas w życiu. Spróbujcie. Systematycznie „marnować” z Nim czas – to dopiero jest rozmnażanie czasu. 

Chcecie doświadczać w życiu cudów? Takie poddanie się i jeszcze zapraszanie Ducha Świętego to niejednokrotnie potrafi być jazda bez trzymanki (😉żeby nie było, że nie ostrzegałam). Nie znaczy to oczywiście, że nagle wszystko zacznie się układać jak zaplanowałaś podług szwajcarskiego zegarka. O nie, nic z tych rzeczy. 

Lekcje pokory należy odrabiać skrupulatnie… 

Czas off line, bez igły, bez internetu, błoga cisza. Ludzie do których pozwolił dotrzeć. Życie na pełnych obrotach – według Jego pomysłu, scenariusza, planu… czy możliwe? 😍All inclusive. 

Wiecie – jak zresztą widać, że haft to moje drugie imię… zaczęłam niedawno  nowy projekt – kurs haftu jakobińskiego. No szło z górki od pierwszego wkłucia. Wolny czas, super warunki, chwilowo mniej obowiązków… I bach! Spokojny głos w mojej głowie i serce bijące w zdrowym tempie: Nie będziesz pierwsza, która skończy kurs. Wybij to sobie z głowy. Frustracja? A właśnie tym razem nie. Czułam wyraźnie, że to opatrzność… Jego troska… bo wiedział czego tak naprawdę potrzebuję. Przytulił tak, jak żaden człowiek nie potrafi. 

To jak? Poddajesz się?

♥️

Panie, Jezu, przemieniaj moje serce, by było ciche i pokorne jak Twoje. Spraw, bym dostrzegała wokół siebie potrzebujących, w których Ty sam czekasz na mnie i naucz mnie służyć braciom.

Lecz kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie sługą waszym. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem wszystkich. Bo i Syn Człowieczy nie przyszedł, aby mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie jako okup za wielu. (Mk 10, 43-45)

3 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *